Opublikowany w Fotografia okolicznościowa, Portret, Portret kobiecy, portret męski, Projekt Portret Polski, Projekty, zdjęcia portretowe

Najciekawsze rzeczy zaczynają się od spotkania

O podróżach, ludziach i fotografii, która prowadzi dalej, niż początkowo planowałem.

Coraz częściej pakuję sprzęt fotograficzny i ruszam w drogę. Czasem wiem dokładnie, dokąd jadę i kogo chcę fotografować. Innym razem wyjazd zaczyna się od rozmowy, zaproszenia albo wiadomości od kogoś, kto zobaczył moje zdjęcia i pomyślał: chcielibyśmy, żebyś przyjechał również do nas.

Tak rozwija się projekt FOLK.

Spotykam zespoły ludowe, ich członków, instruktorów i organizatorów. Poznaję ludzi, którzy po pracy, obowiązkach rodzinnych i codziennych zajęciach znajdują czas, żeby ćwiczyć, występować, przygotowywać stroje i pielęgnować tradycję. Za kolorowymi kostiumami, muzyką i występami stoją konkretni ludzie. Ich energia, duma, przyjaźnie i zaangażowanie.

Właśnie ich chcę fotografować.

Nie tylko podczas występu. Interesują mnie również twarze, spojrzenia, detale strojów, relacje między ludźmi i chwile, których publiczność często nie zauważa. Chcę tworzyć fotografie, które pozostaną z zespołem na dłużej — w albumach, na wystawach i we wspomnieniach.

Największą satysfakcję daje mi to, że projekt przestaje być wyłącznie moim przedsięwzięciem. Ludzie zaczynają go współtworzyć. Podpowiadają, zapraszają, pomagają, polecają kolejne zespoły. Dzięki nim pojawiają się następne miejsca i kolejne spotkania. To bardzo dobry powód, żeby znów ruszyć w drogę.

Człowiek w centrum

Podobnie jest w projekcie MĘŻCZYZNA, choć tutaj spotkanie ma zupełnie inny charakter.

Nie fotografuję człowieka wyłącznie po to, żeby otrzymał kilka dobrych zdjęć do pracy czy mediów społecznościowych. Interesuje mnie portret, który pokazuje coś więcej: charakter, doświadczenie, spokój, siłę, osobowość. Nie każdy musi się uśmiechać. Nie każdy musi wyglądać jak model z reklamy.

Czasem najciekawsze zdjęcie powstaje wtedy, gdy przestajemy udawać kogoś innego.

W obu projektach szukam tego samego: prawdziwego człowieka. Różnią się miejsca, stroje, sytuacje i historie, ale pozostaje moje zainteresowanie tym, co sprawia, że każdy z nas jest inny.

Fotografia prowadzi dalej

Z czasem coraz wyraźniej widzę, że pojedyncza sesja może być początkiem czegoś większego. Seria portretów może stać się wystawą. Spotkanie z zespołem — albumem. Jedna podróż — początkiem współpracy z ludźmi z kolejnych miejscowości.

Dlatego rozwijam następne projekty i szukam nowych światów, które warto pokazać. Nie chcę zamykać się w jednym rodzaju fotografii. Chcę poznawać ludzi, ich pasje, pracę, miejsca i przedmioty, które mają dla nich znaczenie.

Dziękuję wszystkim, którzy zapraszają mnie do siebie, angażują się w realizację zdjęć, pomagają w organizacji i polecają mnie kolejnym osobom. Dzięki Wam fotografia nie kończy się w chwili naciśnięcia spustu migawki.

A ja? Nadal chcę poznawać nowych ludzi, odkrywać kolejne miejsca i opowiadać ich historie fotografią.

Jeśli tworzycie zespół ludowy, organizujecie wydarzenia, macie pomysł na ciekawy projekt albo po prostu chcecie pokazać mi swój świat — odezwijcie się.

Może właśnie od jednej wiadomości zacznie się nasza kolejna wspólna historia.

Robert Gołębiewski | Pan Fotograf

robertgolebiewski.com

Opublikowany w Atelier Grodzisk, Atelier Grodzisk Maz., Headshot Studio Teligi, Portret, Portret 45PLUS, Portret kobiecy, portret męski, zdjęcia portretowe

Dlaczego ludzie wolą przyjechać do studia?

Kiedyś myślałem, że mobilność to supermoc fotografa.
Wiadomo — jedziesz do klienta, dostosowujesz się, ratujesz sytuację, improwizujesz. I przez lata byłem właśnie takim „samurajem z torbą lamp”.
Do momentu, w którym zrozumiałem, że nie da się wszędzie zabrać najważniejszego elementu mojej pracy: przestrzeni.

Pierwszy raz poczułem to, gdy pewien biznesmen, 50+, wszedł do studia, usiadł w fotelu i… po prostu zamilkł na minutę.
W końcu powiedział:
„Dobrze tu. Nie pamiętam, kiedy miałem chwilę ciszy.”

Wtedy do mnie dotarło: ludzie nie przyjeżdżają po zdjęcia.
Ludzie przyjeżdżają po oddech.

W domu coś dzwoni, coś się przypala, ktoś czegoś chce.
W biurze ktoś puka, ktoś czeka, deadline goni.
A w studiu?
W studiu jest luksus, którego dziś brakuje najbardziej:
czas tylko dla siebie.

Zauważyłem, że klienci przyjeżdżają coraz chętniej.
Nagle podróż do fotografa staje się jak mała wyprawa, jak wyjście do barbera, do spa, do kogoś, kto działa w Twojej sprawie.
Przekraczają próg i czują, że nie muszą nic kontrolować.
Że to ja przejmuję stery.

Do dziś pamiętam moment, w którym ktoś powiedział:
„Robert, ja tu wrócę, nawet jeśli zdjęć nie będę potrzebował.”

Wtedy zrozumiałem, że moje studio to nie tylko miejsce pracy.
To przestrzeń, której ludziom… brakowało.
A ja po prostu dałem im powód, żeby mieć do niej pretekst.

Zapraszam do odwiedzenia mojego Headshot Studio w Grodzisku Mazowieckim.

← Wstecz

Dzięki za odpowiedź. ✨