Opublikowany w Atelier Grodzisk Maz., Headshot Studio Teligi, Psychologia, zdjęcia portretowe

Trochę jak u psychologa

W moim studiu czas płynie inaczej.

Wchodzisz. Dostajesz kawę lub herbatę. Rozluźniasz się. Rozmawiamy. A bardziej Ty mówisz prowokowany moimi pytaniami.

Ja słucham.

Jest u mnie trochę jak w gabinecie psychologa. Ale tylko trochę.

Bo Ty nie idziesz do psychologa. Idziesz do fotografa.

A jednak odcinasz się od pędu, stresu, niepotrzebnych bodźców.

Wyciszasz się.

Zmieniasz pozycje.

Stroje. Niby przypadkiem wchodzisz w tyb zabawy.

Stajesz się kimś innym.

Błyskają flesze.

Mija godzina za godziną.

Tracisz poczucie czasu. Okna w moim studiu są pozasłaniane. Wszystko czarno białe. Jak moje fotografie. Nie widać zachodu słońca.

Nie ma też zegara.

W końcu mamy sto lub dwieście zdjęć.

Nie wiadomo kiedy.

Chcesz odpocząć od pędu?

Uwierz mi, to znacznie skuteczniejsze niż psychoanaliza.

Zapraszam do siebie.

http://www.robertgolebiewski.com

Napisz do mnie lub zadzwoń
panfotograf007[małpa]gmail.com
501105098

Opublikowany w Atelier Grodzisk, Atelier Grodzisk Maz., Headshot Studio Teligi, Portret, Portret 45PLUS, Portret kobiecy, portret męski, zdjęcia portretowe

Dlaczego ludzie wolą przyjechać do studia?

Kiedyś myślałem, że mobilność to supermoc fotografa.
Wiadomo — jedziesz do klienta, dostosowujesz się, ratujesz sytuację, improwizujesz. I przez lata byłem właśnie takim „samurajem z torbą lamp”.
Do momentu, w którym zrozumiałem, że nie da się wszędzie zabrać najważniejszego elementu mojej pracy: przestrzeni.

Pierwszy raz poczułem to, gdy pewien biznesmen, 50+, wszedł do studia, usiadł w fotelu i… po prostu zamilkł na minutę.
W końcu powiedział:
„Dobrze tu. Nie pamiętam, kiedy miałem chwilę ciszy.”

Wtedy do mnie dotarło: ludzie nie przyjeżdżają po zdjęcia.
Ludzie przyjeżdżają po oddech.

W domu coś dzwoni, coś się przypala, ktoś czegoś chce.
W biurze ktoś puka, ktoś czeka, deadline goni.
A w studiu?
W studiu jest luksus, którego dziś brakuje najbardziej:
czas tylko dla siebie.

Zauważyłem, że klienci przyjeżdżają coraz chętniej.
Nagle podróż do fotografa staje się jak mała wyprawa, jak wyjście do barbera, do spa, do kogoś, kto działa w Twojej sprawie.
Przekraczają próg i czują, że nie muszą nic kontrolować.
Że to ja przejmuję stery.

Do dziś pamiętam moment, w którym ktoś powiedział:
„Robert, ja tu wrócę, nawet jeśli zdjęć nie będę potrzebował.”

Wtedy zrozumiałem, że moje studio to nie tylko miejsce pracy.
To przestrzeń, której ludziom… brakowało.
A ja po prostu dałem im powód, żeby mieć do niej pretekst.

Zapraszam do odwiedzenia mojego Headshot Studio w Grodzisku Mazowieckim.

← Wstecz

Dzięki za odpowiedź. ✨